Witajcie !
W dzisiejszym poście pokaże Wam jak łatwo sprawić aby nasze spojrzenie nabrało trochę więcej uroku i głębi. Kocia kreska to makijaż na który ostatnio decyduje się bardzo rzadko, a jeśli już to w bardzo delikatnej wersji. Kiedyś był to typ makijażu bardzo w moim stylu, jednak teraz uwielbiam mocno podkreślone rzęsy i jakiś kolorek na ustach.
Na samym początku wybór eyelinera który jest kluczowy. Ja najbardziej lubię brązowe, podkreślają moje zielone oczy i są delikatniejsze od najpopularniejszego koloru czarnego. Lubię też zrobić kreskę kolorowym cieniem albo zwykłą czarną kredką, która po lekkim rozmazaniu wygląda fantastycznie.
Osobiście największą sympatią darze Miss Sporty, jednakże dzisiejszą gwiazdą będzie czarny eyeliner z Wibo. Jego pędzelek jest fajnie wyprofilowany, można precyzyjnie narysować kreskę. Dość szybko zasycha ale też łatwo się zmywa, także jeśli chodzi o jakieś poprawki to nie rozmaże nam się po całej twarzy. Ale myślę, że ten eyeliner każdy już dobrze zna.
Na samym początku nałożyłam na powiekę korektor rozświetlający o lekkim zabarwieniu różowym i wszystko przypudrowałam.
Podkreśliłam załamanie powieki, delikatnym brzoskwiniowym cieniem trochę ponad swoją naturalną linią załamania, aby powiększyć nieco oko. Później rysując bardzo cienką kreskę zagęściłam linię rzęs.
Następnie narysowałam 'ogonek'. Postanowiłam nie pogrubiać kreski.
Nałożyłam tusz na rzęsy.
Tak oto prezentuje się moja najprostsza kreska eyelinerem na świecie. Warto wypróbować eyelinery które Wam dzisiaj pokazuje, są niedrogie a potrafią uczynić na naszym oku cuda.
Całuje, Alicja :)









